Ciężko czasem zrozumieć, co ma w głowie osoba, która z premedytacją niszczy wspólną własność. W tym wypadku chodzi o coś, co budowała niemal cała sportowa społeczność Nowej Suchej. W niedzielny poranek, 23 listopada, sympatycy Promyka poinformowali o zniszczeniu płyty boiska treningowego. Widać na niej koleiny, ślady jazdy samochodem, a dokładniej potocznego "latania bokiem". Nadchodzą mrozy, co także nie ułatwi odbudowy boiska. Szczyt żenady. Miejmy nadzieję, że autor tego wybryku zrozumie kiedyś, co złego zrobił.