Emocje sięgają zenitu. W sobotę szóstego czerwca rozstrzygnie się półfinałowa rywalizacja w Ekstralidze rugby. W parze ORLEN Orkan – Energa Ogniwo wciąż wszystko jest możliwe. Na mecz do Sopotu wybiera się kilkuset kibiców z Sochaczewa!
Półfinałowe starcie Ekstraligi pomiędzy naszym Orkanem i sopockim Ogniwem rozpala całe, polskie środowisko rugby. Tydzień temu w Sochaczewie Orkan wygrał po dramatycznym meczu 24:14. Wicemistrzowie Polski ponad godzinę grali w osłabieniu po tym, jak Patryk Stobiecki otrzymał czerwoną kartkę za zbyt wysoką szarżę na Wojciechu Piotrowiczu.
Niewielu kibiców naszej drużyny, którzy szczelnie wypełnili swój stadion, wierzyło, że Orkan obroni się w czternastu przeciwko piętnastu. A jednak się udało. Orkan nie tylko nie pozwolił rywalom wyjść na prowadzenie, ale w samej końcówce zdobył przyłożenie i zwiększył swoją przewagę do 10 punktów.
W rugby to nie jest wielka zaliczka. Wie to każdy kto choć raz oglądał mecz grany jajowatą piłką. Przyłożenie z podwyższeniem, a więc jedna kompletna punktowa akcja jest warta siedem “oczek”.
Ale w tym sezonie i generalnie w ostatnich latach starcia pomiędzy Orkanem i Ogniwem są niezwykle zacięte. Od 2021 roku obie ekipy nie schodzą z podium mistrzostwa Polski. Dwa razy mierzyły się ze sobą w wielkim finale (w obu minimalnie lepszy w 2022 i 2024 był Orkan). W tym sezonie – w fazie zasadniczej dwa razy górą - ale tylko jednym punktem było Ogniwo. Zwycięskie akcje sopocianie przeprowadzali za każdym razem w ostatniej minucie meczu.
- Porażka w Sochaczewie tylko bardziej nas mobilizuje. Będziemy w tym meczu jak zranione zwierzę. Zagramy na 110 % naszych możliwości -
- deklaruje grający trener sopocian, Wojciech Piotrowicz.
- W Sopocie zawsze gra się trudno. To będzie twardy mecz. Wygra drużyna, która lepiej zniesie presję, popełni mniej błędów i będzie miała więcej zdrowia -
- to już kapitan Orkana, Dawid Plichta, który jak zwykle stanie naprzeciwko swego brata Mateusza. Obaj grają na tej samej pozycji łącznika młyna. Obaj są kluczowymi zawodnikami swoich drużyn.
Przez cały ostatni tydzień najważniejszymi ludźmi w obu drużynach nie byli trenerzy, a fizjoterapeuci. Obie ekipy bardzo mocno odczuły boiskową wojnę, w obu są poważne straty.
Ogniwo nie będzie mogło skorzystać z Wiktora Wilczuka, który gra na jednej z najbardziej newralgicznych pozycji - młynarza. Brązowi medaliści poprzedniego sezonu i 11-krotni mistrzowie kraju nie skorzystają też z usług swego kapitana Piotra Zeszutka, który został ukarany dyskwalifikacją za brutalne kopnięcie w głowę Dawida Plichty podczas kwietniego meczu Ogniwo – Orkan w Sopocie.
Do składu sopockiej ekipy wracają za to bardzo ważni gracze pierwszej linii młyna Marzuq Maarman oraz drugi z grających trenerów Ogniwo Thomas Fiedler. Ten pierwszy wychodzi w pierwszym składzie, ten drugi ma wzmocnić młyn gospodarzy w drugiej połowie. To bardzo ważne i dobre wieści dla kibiców z Trójmiasta. Z Maarmanem i Fidlerem w składzie Ogniwo może mieć dużą przewagę w młynie dyktowanym.
W szerokim składzie sopocianie anonsują też Nowozelandczyka Dwayne’a Burrowsa. Trudno jednak zgadnąć, czy nie jest to tylko “zasłona dymna”, bo gdyby zawodnik był w pełni zdrów, na pewno wyszedłby na boisko w pierwszym składzie.
W składzie Orkana brakuje ukaranego czerwoną kartką Patryka Stobieckiego. Nie ma też kilku kontuzjowanych zawodników, a także pierwszoliniowca Damiana Pisarka, który... nie może zwolnić się z uczelni. W składzie jako rezerwowy pojawia się za to dawno niewidziany, mający za sobą występy w reprezentacji Polski – Adam Lewandowski. To zawodnik, który z Orkanem zdobywał obydwa mistrzostwa Polski. Nie grał jednak od roku - zajął się pracą zawodową - rugby to w naszym kraju wciąż sport amatorski. Nawet najlepsi zawodnicy godzą grę z pracą lub szkołą. Roczna przerwa to kawał czasu w każdej dyscyplinie, ale Lewandowski może być cennym wzmocnieniem I linii młyna w końcowych minutach spotkania.
W składzie Orkana jest też niewidziany od ponad miesiąca, doświadczony Cyprian Majcher (na co dzień jeden z najpopularniejszych obecnie autorów podcastowych w Polsce), który zmagał się ze skręceniem kostki. Majcher zagra na nietypowej dla siebie pozycji w II linii młyna. To duży zawodnik, ale niemal całą karierę grał w III linii. Trenerzy Orkana wobec dwóch kontuzji (Pawłowski i Majsuradze) oraz czerwonej kartki Stobieckiego nie mieli jednak wyjścia, bo został im... jeden nominalny II liniowiec Andre Mayer.
Jak przetrzebiony jest skład Orkana niech świadczy fakt, że na skrzydle wychodzi łącznik młyna Adrian Pętlak, który w swej karierze zagrał na tej pozycji nie więcej niż pięć meczów. Trenerzy Ogniwa też jednak mają podobne problemy, choć ich skład wydaje się bardziej kompletny.
Czy to oznacza, że sopocianie są w faworytami? Na pewno lekkim tak. Ale czy odrobią stratę z Sochaczewa? Tego nie przewidzi nikt. Jedno jest pewne – walka będzie znów na całego. Znów będą trzeszczeć kości. A na trybunach pojawi się naprawdę dużo kibiców - w tym kilkuset z Sochaczewa. Na mecz wybierają się ponoć burmistrz i przewodniczący Rady Miasta. Ostatni raz takie wsparcie Orkan w Sopocie miał w 2022 roku, gdy w finale Orkan pokonał Ogniwo 17:16 i pierwszy raz w historii zdobył mistrzostwo Polski.
Sponsor tytularny RC Orkan: ORLEN SA Sponsor strategiczny: Miasto SochaczewSponsorzy generalni: Poltrans Sochaczew, Gardenia Sport. Sponsorzy główni: Ferma Drobiu Mateusiak, Aljeka, VFM Real Estate, Helio, Fast Service. Sponsorzy: Galeria Optyczna Śliwińscy, Tarasy Grand, Żywiec Zdrój, Drukarnia Chrzczany, King Cross, Przychodnia weterynaryjna VETPlanet, Typografik. Partner medyczny: Centrum Medyczne Gamma w Warszawie. Główny partner medialny RC Orkan: Radio Sochaczew i tusochaczew.pl
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tusochaczew.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz