- Naprawdę jaka jesteś, nie wie nikt – właśnie te słowa, autorstwa Jonasza Kofty z piosenki Bogusława Meca „Jej portret” stały się motywem przewodnim benefisu Jolanty Kawczyńskiej, jaki 8 marca odbył się w Sochaczewskim Centrum Kultury w Sochaczewie. I wybrzmiały szczególnie wymownie. Prowadzący, goście, przyjaciele próbowali odgadnąć, jaka jest artystka. Czy im się udało? Czy to możliwe, by mogło im się udać?
- Niezwykle utalentowana, zdolna, wrażliwa, przyjacielska, dobra, ale też zakręcona, zwariowana – wyliczała ze sceny Jolanta Śmielak – Sosnowska podczas benefisu Jolanty Kawczyńskiej, jaki miał miejsce 8 marca w SCK w Boryszewie.
- Tajemnicza, nieodgadniona, niepowtarzalna – dodawała widownia.
Wszyscy próbowali odgadnąć, dookreślić słowem osobowość artystki.
- Naprawdę poznaję dziś siebie, nie wiedziałam tego wszystkiego – powiedziała ona sama.
Benefis przyciągnął prawdziwe tłumy przyjaciół Joli Kawczyńskiej. Wszyscy chcieli podziękować jej za 40 lat artystycznej pracy, za ogrom twórczego wkładu w życie kulturalne Sochaczewa, za jego ubogacenie. Za oddanie, z jakim poświęcała się pracy najpierw w MOK-u, później w SCK, którego filii przez lata była kierownikiem, za pomysł na Chodaczka czy SPAT, za pracę w Warsztatach Terapii Zajęciowej, od których podczas spotkania otrzymała niepowtarzalny portret autorstwa Klaudiusza Grabisny, za wspólny śpiew z Towarzystwem Śpiewaczym Ziemi Sochaczewskiej, za oddanie na rzecz seniorów, za instruktarz śpiewu, za gitarę, za pianino, za wszystko.
Na scenie podczas benefisu wystąpiło wielu artystów zawdzięczających Joli dużo dobrego, śpiewali i występowali dla niej. Jolanta Śmielak – Sosnowska, która jako przyjaciółka jubilatki szczególnie zaangażowała się w przygotowanie wydarzenia, i Arkadiusz Mamcarz, również przyjaciel bohaterki, przytaczali pełne humoru anegdotki z życia Joli Kawczyńskiej, które sprawiły, że był to wieczór pełen pozytywnych, bardziej uśmiechniętych, niż nostalgicznych wzruszeń.
- To już koniec – mówił Arkadiusz Mamacarz, po tym, jak wyliczył wszystkie zasługi beneficjentki.
- No tego się nie spodziewałam – odpowiedziała Jola.
- Koniec tego rozdziału twojej twórczości. Teraz otwieramy kolejny, wiem, że równie bogaty.
Każdy gest i słowo Joli Kawczyńskiej tego dnia świadczyły o jej skromności. Nie czuła się godna takiego wydarzenia, jak sama powiedziała, nie wie, czy zasłużyła. Nikt inny nie miał takich wątpliwości.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tusochaczew.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz