Wiadomości

Zamknij

Dariusz Dobrowolski: smykałkę do handlu miał od dzieciństwa

TM/MF 16:31, 08.01.2023 Aktualizacja: 23:07, 26.10.2025
6 Dariusz Dobrowolski: smykałkę do handlu miał od dzieciństwa

Od dzieciństwa miał smykałkę do handlu. Obejrzał niezliczoną ilość filmów na kasetach VHS, jednak bardziej pochłonęło go sadownictwo. Miłośnik starej motoryzacji, jazdy na nartach, deski surfingowej i kapuśniaku. Lubi czytać i jeździć na rowerze. Jego oczkiem w głowie są trzy wnuczki. Na co dzień zajmuje się inwestycjami w mieście. Dziś rozmawiamy z wiceburmistrzem Dariuszem Dobrowolskim. Rozmawiamy o wszystkim, tylko nie o burmistrzowaniu.

- Można powiedzieć, że od dzieciństwa miał pan smykałkę do handlu.

- Tak. Później wykształcenie predysponowało mnie do tego, bo skończyłem studia ekonomiczne na dawnej SGPiS, czyli Szkole Głównej Planowania i Statystyki, gdzie uczono nas ekonomii, rachunkowości, co było związane z biznesem i handlem. I tak już pozostało.

- W jakich latach pan studiował?

- 1978 – 82.

- Lata 80-te chyba nie sprzyjały handlowi.

- Wręcz przeciwnie, bardzo sprzyjały, to był okres transformacji. Na półkach w sklepach był tylko ocet i niewiele więcej, więc ktoś, kto miał smykałkę do handlu i potrafił wprowadzić do obrotu produkty, na które było zapotrzebowanie, na pewno nie narzekał na swoje zajęcie. Można powiedzieć, że to był raj dla handlu. Nie było sieci sklepowych, korporacji, można było się wyjątkowo dobrze realizować jako handlowiec, w formie nawet jednoosobowej firmy prowadzącej działalność gospodarczą.

- Skąd braliście towary?

- Dawna giełda Okęcie, czyli warszawski rynek hurtowni, do których dojeżdżały towary z różnych stron Europy. Powiedzmy sobie szczerze, nawet pociąg relacji Berlin – Warszawa był miejscem handlu, to z tego kierunku mieliśmy na przykład wyroby czekoladopodobne, tym się też handlowało. Podobnie jak kawą najróżniejszej maści, owocami, czy to polskimi, czy importowanymi typu banany sprowadzane z Europy zachodniej.

- Pan też jeździł do Berlina?

- Nie, ja się zaopatrywałem na miejscu. Później już firmy same się do mnie zgłaszały z potrzebnym towarem. Przyznaję, że można się wtedy było rozwijać, choć z zarobkiem bywało różnie.

- No dobrze, sklep mieścił się przy ulicy Staszica. Ale zanim pojawiły się w nim kasety, to była kwiaciarnia.

- Tak, ze względu na bliskość szpitala, wiadomo, dziękowano lekarzom i pielęgniarkom za opiekę, pomoc, więc było zapotrzebowanie na kwiaty.

- Ale czekoladki też były?

- Tak. Także kawa oraz owoce i przetwory owocowe.

- Mówimy o miejscu, gdzie obecnie jest przychodnia weterynaryjna. W tamtych latach to było miejsce wręcz kultowe. Mówię zwłaszcza o czasach, gdy funkcjonowała tu wypożyczalnia kaset VHS. Skąd taki pomysł?

- Znowu – z potrzeby. Odtwarzacz video kupiłem w Berlinie, gdy byłem u znajomych. Gdy wróciłem do Sochaczewa, okazało się, że nie mam co oglądać. Zadzwoniłem do znajomego z Warszawy, czy nie ma mi pożyczyć jakichś kaset i okazało się, że ma sporą kolekcję. I tak to się zaczęło. Znajomy skontaktował mnie z osobami z branży, którzy zadeklarowali pomoc w postaci zaopatrywania w kasety video, by stworzyć w Sochaczewie wypożyczalnię, bo takiej jeszcze nie było. Z czasem wypożyczalnia ewoluowała, dochodziliśmy do filmów coraz lepszej jakości, oryginalnych kaset, funkcjonujących w oficjalnej dystrybucji. A potem przeszliśmy na płyty DVD.

- Gdzie kupowało się wtedy magnetowidy? Bo to nie było łatwe.

- Najczęściej na stadionie Skry w Warszawie, gdzie naprawdę można było kupić wszystko. Ewentualnie w dawnych Pewexach. Tu można było nabyć oryginalny, japoński sprzęt.

- Dużo obejrzał pan filmów na kasetach?

- Nie liczyłem, ale dużo. Mam nawet do dziś kolekcję, zafoliowaną, to kilka tysięcy kaset, mam magnetowidy, może to będzie dla potomnych, a może trzeba to będzie zutylizować.

- Pamiętam, że na niektóre topowe filmy to trzeba się było u pana zapisywać.

- Rzadko to się zdarzało, bo mieliśmy po kilkanaście kopii, ale faktycznie takie sytuacje też miały miejsce. Pierwszeństwo w wypożyczaniu mieli nasi stali klienci, którzy wymieniali filmy praktycznie codziennie.

- Skąd się wzięło sadownictwo?

- To pokoleniowa zmiana. Odziedziczyłem gospodarstwo po ojcu, po rodzicach, którzy wcześniej odziedziczyli je po dziadkach. I tak to trwa. Dziś chyba bardziej hobbystycznie zajmuje się tym sadem niż zawodowo. Lubię to. Mimo że to ciężka praca, stanowi dla mnie relaks. Ja tu odpoczywam, odrywam się od innych zajęć.

- Najpierw była Szkoła Podstawowa nr 4 w Sochaczewie, potem Liceum Ogólnokształcące. To prawda, że z czasem podjeżdżał pan pod szkołę maluchem?

- Tak. I to był pierwszy samochód, którym uczeń przyjechał do szkoły. Dostaliśmy go z siostrą od dziadków na Dzień Dziecka. To był 1976 rok.

- A potem przerodziło się to w miłość do starej, klasycznej motoryzacji. Ma pan jakieś marzenie, jeśli chodzi o samochód, który chciałby pan mieć w przyszłości?

- Tak. To Nissan Patrol wyprawowy, samochód tak przystosowany, żeby nie bał się terenu. Żebym mógł nim pojechać na Mazury czy w Bieszczady i nie zastanawiać, się, czy dam radę pokonać jakąś trasę, bo jest mokro czy pod górkę.  

- Duża miłość do sportu panu towarzyszy przez całe życie. I to do różnych dziedzin.

- To wynika z tego, że ja jestem aktywny, nie lubię biernego odpoczynku, uwielbiam też penetrować przyrodę w ten sposób, stąd narty czy windsurfing. No i rower na co dzień.

- Kuchnia. Wiem, że uwielbia pan kapuśniak, a co pan sam potrafi przygotować?

- W kuchni poruszam się jak słoń w składzie porcelany, to nie jest moja domena, potrafię przypalić nawet wodę na herbatę. Ale lubię konsumować i przy tym pozostańmy.

- Poza kapuśniakiem, pana ulubione danie?

- Ja jestem tradycjonalistą. Nie ma jak schabowy z ziemniakami i mizerią.

- Na zakończenie dziesięć tradycyjnych pytań. Ulubiony kolor?

- Zielony.

- Film, który mogę oglądać bez końca.

- Następne pytanie.

- Książka, którą muszę w najbliższym czasie przeczytać.

- Następne pytanie.

- Na bezludną wyspę zabrałbym?

- Parasol przeciwsłoneczny.

- Potrawa, które nie cierpię.

- Wszystko lubię, co jest smaczne.

- Na parkiecie radzę sobie?

- Zależy, jaka gra muzyka.

- Gdybym musiał wybrać inną drogę zawodową, to zostałbym?

- Zostałbym przy tym, co robię.

- Potrafię być pamiętliwy?

- Raczej nie.

- Najlepsze wakacje spędziłem na, w?

- Nad polskim Bałtykiem.

- Wymarzony prezent, który chciałbym dostać na urodziny?

- Niczego takiego jeszcze nie wymarzyłem.

- Dziękuję za rozmowę.

- Dziękuję.

/wywiad na podstawie audycji Radia Sochaczew "Radiowy RTG"/

(TM/MF)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (6)

AntekAntek

12 0

Syna się wyparł??

21:19, 08.01.2023
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

janjan

12 0

Publicznie się przyznaje do piractwa - kopiowanie nagrań bez licencji i czerpanie z tego zysków, to poważne przestępstwo. Sam na siebie donosi prymityw.

22:00, 08.01.2023
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

DonekDonek

12 0

Gam.ń

00:03, 09.01.2023
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

qwertyqwerty

6 0

" Od dzieciństwa miał smykałkę do handlu. " " Rzadko to się zdarzało, bo mieliśmy po kilkanaście kopii,"

handel to nie piracenie płyt.....

09:31, 09.01.2023
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

korekkorek

8 1

" Na co dzień zajmuje się inwestycjami w mieście. "

czyli to ten pan odpowiada za inwestycje w mieście a w zasadzie za ich brak , smykałkę do handlu niby ma ale jak widać nie bardzo to się przykłada na praktykę , taki typowy 'businessman' okresu transformacji który handlował wszystkim co wpadło w ręce.

11:19, 09.01.2023
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

raz na......raz na......

1 0

pięć koła.....


17:37, 09.01.2023
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tusochaczew.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%