Zamknij
REKLAMA

Alan z Brochowa na terapii ratującej życie i zdrowie. Pomóżmy

15:00, 26.02.2021 | M.F
Skomentuj
REKLAMA

9-letni Alan z gminy Brochów potrzebuje naszej pomocy. Chłopiec walczy o życie i zdrowie w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie z powodu rzadkiego nowotworu złośliwego. Musi przyjmować drogą, nierefundowaną chemię, która sprowadzana jest dla niego z Niemiec. Miesięczny koszt terapii to około 10 tysięcy złotych, dużo powyżej możliwości rodziny. Lekarze mówią, że ta forma leczenia potrwa co najmniej dwa lata – do momentu, gdy rak powstrzyma swoją inwazję i możliwe stanie się przeprowadzenie operacji. Rodzinie pomagają lokalni mieszkańcy, ale nasze działania muszą być intensywniejsze, jeśli leczenie chłopca ma być zabezpieczone.

Alan ma 9 lat. Jest mieszkańcem Miszor w gminie Brochów i uczniem szkoły w Lasocinie. Jest też piłkarzem lokalnego Klubu Sportowego Tajfun. Pierwsze powody do niepokoju pojawiły się na przełomie marca i kwietnia ubiegłego roku. To wtedy chłopiec zaczął zgłaszać bóle kolana, zwłaszcza po meczach. A zaraz potem przewrócił się na rowerze, kolano spuchło i nie przestawało boleć. Na temat sytuacji chłopca rozmawiamy z jego ciocią, Justyną.

- Początkowo nikt nie przypuszczał, że sytuacja może być tak poważna, ale nie było żadnej poprawy. W końcu Alanek trafił do chirurga w klinice Alfa, który obejrzał kolano i powiedział tylko: obym się mylił. Niestety, nie mylił się.

25 maja w szpitalu onkologicznym u Alana zdiagnozowano nowotwór złośliwy odcinka dystalnego kości udowej lewej, mięsak kościopochodny Osteosarcoma z przerzutami obustronnymi płuc. Rozpoczęto chemioterapię (chłopiec przyjął 6 serii chemii), która zakończyła się operacją wycięcia pierwotnego nowotworu i endoprotezoplastyką nóżki, aby uratować ją przed amputacją.

Kolejnym etapem leczenia była następna seria chemii i następna operacja: lewostronna torakotomia płuc. A potem kolejna chemioterapia, która miała przygotować chłopca do drugiej operacji płuc. Ta się jednak nie odbyła.

- Alanek zaczął się bardzo źle czuć. Nastąpiło znaczne pogorszenie jego stanu zdrowia. Zrobiono badania i okazało się, że nowotwór bardzo przyspieszył, pojawiły się dodatkowe przerzuty. Lekarze odstąpili od planu wykonania drugiej operacji.

I zaczęło się szukanie leku, który spowolni, wyciszy raka.

- Po kosztownych badaniach lekarze zdecydowali się na lek celowany nowej generacji o nazwie Nexawar (Sorafenib), nierefundowany przez NFZ. Jedno opakowanie tego leku kosztuje blisko 9 tysięcy złotych. Stosuje się go w sytuacjach, gdy nie działa leczenie standardowe, chemioterapia i następuje progresja choroby. Jak u Alanka.

Chemioterapia wlewowa, która nadal będzie prowadzona w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie, potrwa do momentu ustabilizowania ognisk nowotworowych i przeprowadzenia operacji płuc, a stosowanie leku celowanego jest ustalone na okres około dwóch lat.  To długo, i dla chłopca, i dla rodziny, która nie posiada potrzebnych środków do kontynuowania terapii przez taki czas. Miesięczny jej koszt wynosi około 10 tysięcy złotych.

Justynę pytamy, jak czuje się Alan:

- Jest dzielny, gdy go odwiedzamy, stara się nie pokazywać po sobie cierpienia. Ale cierpi, chemioterapia daje skutki uboczne, Alanek nie może jeść, przełykać, nie ma też apetytu. Raz powiedział, że ma ochotę na rosół, więc natychmiast ruszyliśmy do szpitala z rosołem, ucieszeni, że ma na coś ochotę, ale on chociaż tak bardzo chciał go zjeść, nie był w stanie przełknąć nawet odrobiny – głos Justyny drży.

Od kwietnia z małymi przerwami Alan cały czas jest w szpitalu ze swoją mamą Edytą. Ma lepsze i gorsze dni. Cyklicznie spada liczba krwinek i chłopiec musi mieć przetaczaną krew. Najważniejsze jednak, że cały czas jest nadzieja powrotu do zdrowia. Materiał z płuc, pobrany podczas operacji, został przesłany do Niemiec, do firmy Roche A.G. w celu przeprowadzenia odpłatnego badania genetycznego, które wskaże mutacje odpowiedzialne za wznowę choroby i pomoże odnaleźć właściwy lek dla chłopca.

Rodzina nie jest na szczęście sama. W zorganizowanie środków potrzebnych do zakupu obecnie stosowanego leku zaangażowała się lokalna społeczność. Do Szkoły Podstawowej w Śladowie, a od niedawna również w Feliksowie można przynosić nakrętki, puszki, baterie i makulaturę, dochód z ich sprzedaży w całości trafi na leczenie chłopca. Na Facebooku stworzono grupę „Pomagamy Alankowi z Brochowa”, gdzie mieszkańcy prowadzą licytacje, by wesprzeć rodzinę.

Wszelkie wpłaty można kierować na konto:

Fundacja dzieciom „Zdążyć z pomocą”

u. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa

Alior Bank S.A. 42 2490 0005 0000 4600 7549 3994

Tytułem: 37819 Jasiński Alan Brochów – darowizna na pomoc i ochronę zdrowia

Chętni mogą też przekazać chłopcu 1 procent podatku, należy wówczas w rozliczeniu PIT w rubryce „Numer KRS” wpisać: 0000037904, a w rubryce „Informacje uzupełniające – cel szczegółowy 1%” podać 37819 Jasiński Alan Brochów.

Wkrótce zacznie też działać konto dla chłopca na zrzutka.pl.

Zróbmy wszystko, aby pomóc temu dzielnemu chłopcu i jego wspaniałej mamie. Niech chociaż nie martwią się o pieniądze na leczenie – jedyną nadzieję, jaką mają.

(M.F)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%