Zamknij
REKLAMA

WOPR Sochaczew też świętuje

19:32, 29.06.2020 | P.S
Skomentuj
REKLAMA

Świętują i trenują – tak najkrócej można opisać obchody przypadającego na 29 dzień czerwca Dnia Ratownika Wodnego w Sochaczewie. Ratownicy z Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Sochaczewie uczcili przypadające w dniu świętego Piotra Apostoła święto weekendowym treningiem połączonym z integracją. Oczywiście nad wodą.

 

A okazuje się, że znalezienie się w gronie ratowników wodnych nie jest takie proste. Zgodnie z obowiązującymi przepisami miano ratownika przysługuje osobie, która posiada wiedzę i umiejętności z zakresu ratownictwa i technik pływackich oraz inne kwalifikacje przydatne w ratownictwie wodnym, posiada ważne zaświadczenie o ukończeniu kursu w zakresie kwalifikowanej pierwszej pomocy, zwanego dalej „kursem”, i uzyskaniu tytułu ratownika oraz jest zatrudniona lub pełniącą służbę w podmiocie uprawnionym do wykonywania ratownictwa wodnego lub będąca członkiem tego podmiotu. Tyle od strony przepisów. To wszystko wymaga odbycia wielu kursów, zaliczenia egzaminów oraz dbania o odpowiednią kondycję. Chociaż jak przyznają sami ratownicy wyrzeczenia są rekompensowane przez satysfakcję z pracy, a ten ostatnio też nie brakuje, szczególnie w sezonie letnim.

Co ciekawe, to samo dotyczy czworonożnych ratowników wodnych. Kandydata na takiego ratownika posiada obecnie też WOPR Sochaczew. Roczna suka wodołaza odbywa obecnie szkolenie z podstawowego posłuszeństwa. Po nim przyjdzie czas na szkolenie typowo wodne i zdobycie odpowiednich kwalifikacji. Gra jest warta świeczki, bo w duecie z partnerem-przewodnikiem pies ratownik może brać udział w akcji ratowania trzech topiących się jednocześnie osób.

Niezależnie od stale podnoszonych kwalifikacji ratownicy apelują o rozwagę, która sprawi, że ich pomoc na akwenach wodnych nie będzie potrzebna. Jak zaznacza stojący na czele sochaczewskiego WOPR Dariusz Stefaniak w kłopoty najczęściej pakujemy się sami:

- Niestety to co nad wodą gubi wiele osób to alkohol. A z pływaniem po spożyciu alkoholu jest dokładnie tak samo jak z jazdą samochodem. Nie można tego łączyć. Pływanie wymaga wysokiej sprawności ciała i umysłu, a alkohol niezależnie od tego, czy jest to małe piwo czy coś mocniejszego tę sprawność upośledza. Wtedy już łatwo o nieszczęście.

Ale to nie jedyny powód kłopotów nad wodą:

- Woda latem służy nam też do ochłody. Wiele osób po wygrzewaniu się na słońcu potrafi wbiec prosto do głębokiej wody. A to często skutkuje szokiem termicznym. Szok jest niezależny od nas i nie ma specjalnych sposobów by go uniknąć. Tak działa ludzki organizm.

Dlatego ratownicy apelują by zachować zdrowy rozsądek, a dodatkowo wybierać kąpieliska, na których obecni są ratownicy. Ich obecność sprawia, że pływanie jest zdecydowanie bezpieczniejsze. Jeśli ich nie ma, to tonący jest zdecydowanie bardziej narażony na niebezpieczeństwo. Bo znane od pokoleń powiedzenia dotyczące siły uścisku, jaką ma tonąca osoba okazują się być prawdziwe i ratowanie topiących się nie należy do zadań łatwych i bezpiecznych, szczególnie dla amatorów. Jak zaznaczają ratownicy najważniejsze w prowadzeniu akcji ratowniczej przez osoby nie będące profesjonalistami w tej dziedzinie jest wezwane pomocy odpowiednich służb i unikanie bezpośredniego kontaktu z tonącym. Wykorzystać do tego celu należy wszystko to, co jest wtedy dostępne pod ręką. Koła ratunkowe, deski, kije, liny, a nawet części garderoby.

(P.S)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA