Dziś wszyscy się śmieją z wizji, które cztery lata temu, przed rozpoczęciem budowy obwodnicy, snuli jej projektanci. Mówiło się wtedy o pięknych, pokrytych winoroślą ścianach ochronnych, o szerokich rondach, eleganckich nasypach i hiperbezpieczeństwie, również dla środowiska naturalnego, które zagwarantować miały urządzenia oczyszczające najwyższej klasy - separatory (każdy wart tyle, co nowiutki mercedes). Nie ma zielonych ścian, nie ma szerokich rond, i nie ma hiperbezpieczeństwa. W Kuznocinie - tuż przy moście - naturze i rzece zagrażają pokłady roponośnych substancji, ściekających z obwodnicy, których, nie wiedzieć czemu, nikt nie wybiera.
Na terenach, które przecina obwodnica, zastosowano dwa rodzaje urządzeń oczyszczających ściekające z niej zabrudzenia i substancje szkodliwe dla środowiska: separatory i rowy trawiaste. Już same nazwy sugestywnie wartościują te rozwiązania. Chociaż rowy trawiaste z założenia mają być odpowiednikiem - równie skutecznym - separatorów, posiadają jednak mniej walorów. Owszem, ich instalacja jest tańsza, ale kosztem zdecydowanie obniżonej estetyki miejsca, którego dotyczą, i, niestety, podniesieniem ryzyka wystąpienia zagrożeń dla środowiska. Sęk w tym - by zrobić rów porządnie, a potem systematycznie go konserwować.
Miasto ma separatory
Choć Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad próbowała przepchnąć jak największą liczbę rowów trawiastych (wiadomo - oszczędności), miasto powiedziało zdecydowanie nie.
- Wywalczyliśmy separatory - twierdzi Julian Zasuwa z Urzędu Miejskiego, odpowiedzialny za współpracę z GDDKiA w zakresie budowy obwodnicy na terenie miasta. - Zadbaliśmy o to, choć składano nam gorsze propozycje, by wszystkie obwodnicowe ścieki na terenie miasta, nawet te odprowadzane do kanalizacji deszczowej, gdzie nie ma takiego obowiązku, były oczyszczane w właśnie przez te urządzenia.
Gmina ma rowy
Na terenie gminy Sochaczew jednak zgodzono się na trawiaste rowy. Najwyraźniej powiatowy wydział ochrony środowiska - odpowiedzialny za akceptację projektu obwodnicy w tym zakresie i na tym terenie - nie dostrzegł żadnych mankamentów tych nieco przestarzałych urządzeń.
I tak to powstał jeden z interesujących nas tu szczególnie rowów - w Kuznocinie, tuż przy moście na Bzurze.
Rów trawiasty
Zdecydowanie to, co najbardziej charakteryzuje rów trawiasty - to prostota. Urządzenie działa w ten sposób, że woda deszczowa spływająca wraz z zanieczyszczeniem z drogi, trafia do rowu, którędy płynie aż do specjalnej zastawki - składającej się z dwóch betonowych skrzydeł połączonych deskami. Właśnie w tym punkcie rozgrywa się proces oczyszczania. Deski zatrzymują substancje ropopochodne (lżejsze od wody), a oczyszczona deszczówka otworkiem poniżej dostaje się do wyżłobionego, wąskiego rowu, który odprowadza ją do rzeki. Prawidłowe funkcjonowanie tego urządzenia zapewnić może umiejętne opanowanie terenu i regularna konserwacja - przede wszystkim systematyczne wybieranie odciętych przez zastawkę substancji ropopochodnych.
Błąd czy zaniedbanie?
W Kuznocinie, na wspomnianym odcinku, szkodliwe substancje po prostu zalegają, na dodatek wcale nie w zbiorniku przed zastawką, lecz znacznie wyżej, tuż przy elegancko wybetonowanych rynienkach odprowadzających deszczówkę z obwodnicy. Tak powstałe, dość duże jezioro gęstej, czarnej mazi, postawiło włosy na niejednej głowie (odebraliśmy kilka telefonów z prośbą o interwencję). Obserwowaliśmy ten rów przez ostatnie tygodnie - w zależności od stopnia zawilgocenia terenu maź albo połyskiwała w słońcu, albo zamieniała się w popękaną skorupę. I nikt jej nie wybierał.
Z jednej strony rodzi się podejrzenie, że rów nie jest odpowiednio użytkowany (GDDKiA zaniedbała jego konserwację), z drugiej zastanawia, czy aby teren przygotowano prawidłowo, skoro szkodliwe substancje zalegają tak wysoko, nie docierając nawet do zastawki.
Zagrożenie
Sprawa jest poważna. Ze spływów powierzchniowych najgroźniejsze dla środowiska są właśnie substancje ropopochodne. Przy występującym na obwodnicy natężeniu ruchu produkty ścierania się opon powstają na ogromną skalę - starta guma, sadza (produkty niepełnego spalania) i substancje zawierające związki ołowiu. Nie można pozwolić, by zagrażały środowisku w najmniejszym choćby stopniu.
Ze sprawą zwróciliśmy się do Wojewódzkiego Inspektoratu Środowiska z delegaturą w Płocku, który od początku akceptował obwodnicę pod kątem zagrożeń dla sochaczewskiej natury:
- W chwili oddawania obwodnicy do użytku wszystkie urządzenia oczyszczające były w dobrym stanie - informuje Bolesława Żurańska. - Może problem tkwi w nieprawidłowym użytkowaniu osadników, braku ich opróżniania i konserwacji. Musimy to zobaczyć, by móc zająć jednoznaczne stanowisko.
Obiecano w najbliższym tygodniu sprawdzić prawidłowość funkcjonowania rowów trawiastych Kuznocina. Powiadomimy czytelników o wynikach tej kontroli, jak również przedstawić komentarz GDDKiA w sprawie.
figa
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tusochaczew.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz