Zamknij
REKLAMA

18:51, 27.06.2020

- Eryk umarł już dwa razy – mówi Mariola i tu głos jej się łamie. Już jest w stanie mówić o sytuacji syna bez łez, ale nie o tym. Nie o tych dramatycznych chwilach, które przyszły jedna po drugiej wczesną wiosną tego roku. Ona i jej rodzina wiedzą dobrze, że Eryk cierpi na nieuleczalną, śmiertelną chorobę, którą odziedziczył w genach. I wiedzą, że aby się nie poddać, nie załamać, muszą działać. Dziś trzynastoletni syn jest bez kontaktu, tak brzmi diagnoza medyczna. Mariola jednak wie, że Eryk przeżywa emocje. Zaufany lekarz mówi, że chłopiec może bardziej wrócić, że skutki tego, co się stało u progu wiosny, można cofnąć, ale potrzebna jest codzienna, mądra, neurologiczna rehabilitacja. Problem w tym, że za taką trzeba zapłacić.

REKLAMA
Jeżeli Twój wizerunek przypadkowo znalazł się na tych fotografiach, a nie wyraziłeś na to zgody, prosimy zgłoś to na adres: redakcja@tusochaczew.pl
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz