- Poranek wyglądał w sumie zwyczajnie. Wstaliśmy i przyjechaliśmy do szkoły. Jak gdyby nigdy nic – mówią nam maturzystki z sochaczewskiego Chopina. W poniedziałek 4 maja ruszył maturalny maraton. Co ciekawe, rzutem na taśmę kasztany zdążyły na ten dzień zakwitnąć, a istniało poważne ryzyko, że nie zdążą.
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"17126"}
Wciąż uchodzi za najważniejszy egzamin w edukacyjnym życiu, z tego też powodu nazywany jest egzaminem dojrzałości. Dziś to prawdziwy maraton, w związku z rozszerzeniami potrwa on do drugiej połowy maja. Na szczęście nastroje uczniów, przynajmniej tych spotkanych przez nas, są dobre.
- Poranek wyglądał w sumie zwyczajnie. Wstaliśmy i przyjechaliśmy do szkoły. Jak gdyby nigdy nic –
- mówią licealistki z sochaczewskiego Chopina. Zajrzeliśmy tu w pierwszy dzień matur, czyli w poniedziałek 4 maja, tuż przed początkiem egzaminu z języka polskiego. Większość z uczniów miała uśmiechnięte twarze, ze spokojem czekali na zaproszenie do wielkiej sali.
- Mamy wrażenie, że rodzice i nauczyciele stresują się bardziej niż my. My mamy do tego inne podejście, dużo się uczyliśmy, a dziś po prostu damy z siebie wszystko. Najważniejsze, żeby mieć to już z głowy –
- mówią nasze rozmówczynie.
Życzymy tego optymizmu do końca maturalnego maratonu, życzą go też niewątpliwie kasztany, które z powodu zimnej wiosny groziły nierozkwitnięciem, a jednak, jak na zawołanie rozkwitły 4 maja. Razem z nimi trzymamy za wszystkich kciuki.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tusochaczew.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz