Zamknij

Bogusław Kwiatkowski: od zimna pękały rury, teraz zima to pestka

JL 16:01, 20.01.2026 Aktualizacja: 18:21, 20.01.2026
Skomentuj Foto poglądowe, archiwum Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą Foto poglądowe, archiwum Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą

Szykuje się bardzo mroźna noc, tak przynajmniej wynika z ostrzeżeń meteorologicznych dla powiatu sochaczewskiego. Zdążyliśmy już nieco odzwyczaić się od srogich zim, tymczasem jak przekonuje nasz lokalny historyk Bogusław Kwiatkowski, tegoroczna zima to wciąż ledwie namiastka tego, z czym Sochaczewianie musieli mierzyć się w przeszłości.

Historyk Bogusław Kwiatkowski w swojej audycji O historii przy kawie, emitowanej co niedzielę w Radiu Sochaczew, podzielił się wiedzą na temat tego, jak przed laty wyglądały zimy w naszej okolicy. Co prawda nie zachowały się zapiski z odnotowaną najniższą temperaturą, bowiem nie było u nas stacji meteorologicznych, a prasa ukazywała się sporadycznie, jednak dostępne są dane z Warszawy i to już daje nam pewien ogląd. Co do samego Sochaczewa i warunków panujących tu zimową porą dane są już dużo pewniejsze.

- Obecny atak zimy przy tych z przeszłości to pestka. I to bardzo mała pestka –

- mówi Bogusław Kwiatkowski.

Jak tłumaczy nasz historyk, ubiegłe stulecie obfitowało w surowe zimy. Choć starsze pokolenie pamięta jeszcze zimę z 1979 roku, określaną zimą stulecia, to jeszcze mroźniejsza była ta z przełomu lat 1928/29.

- Luty 1929 roku zapisał się jako najzimniejszy w historii polskiej meteorologii. Temperatury często spadały do - 40 stopni, a najniższą temperaturą zarejestrowaną przez stacje pomiarowe było wówczas - 46 stopni w Żywcu - 

- mówi autor audycji O historii przy kawie.

Również ta zima określana była jako zima stulecia. Choć jej apogeum przypadło na luty, już w grudniu dała się ludziom we znaki. Także w naszym mieście.

- Biały puch pokrył nie tylko sochaczewskie ulice, pola, lasy, budynki. Wysokość pokrywy śnieżnej systematycznie zwiększała się, a późniejsze ujemne temperatury sprawiły, że w niemal wszystkich miejscowościach utrzymała się ona aż do kwietnia 1929 roku. W Warszawie, a zatem i w pobliskim Sochaczewie w szczytowym momencie pokrywa śnieżna osiągnęła grubość 74 cm –

- mówi Bogusław Kwiatkowski.

Taka ilość śniegu spowodowała paraliż na drogach i na kolei, choć i bez śniegu sytuacja komunikacyjna w mieście nie była dobra.

- Nie było oczywiście komunikacji miejskiej. Samochody były w posiadaniu głównie miejscowych fabryk, w rękach prywatnych było ich niewiele. Nie mieli ich nawet przedstawiciele władzy. Miejscowe dorożki w trakcie wysokich mrozów nie kursowały spod dworca PKP. Przeszkodą były również wysokie zaspy. Pługi na sochaczewskich ulicach nie wyruszyły, bo ich w naszym mieście nie było. Na gwarnych i zazwyczaj tętniących życiem sochaczewskich ulicach panowały pustki i ciemność. W Sochaczewie odwoływano zajęcia szkolne. Ludzie w domach marźli. Sytuację ratowały kopciuchy. Palono w nich drzewem pozyskiwanym skąd się dało. Węgiel był bowiem surowcem deficytowym. Jego dostępność ograniczał paraliż kolei -

- mówi nasz lokalny historyk.

Także energia elektryczna w Sochaczewie dopiero raczkowała.

- Prąd elektryczny pojawił się w Sochaczewie w 1927 roku. Dostęp do niego posiadała najpierw stacja kolejowa, potem kramnice –

- dodaje Bogusław Kwiatkowski. 

Awarii uległo wiele krajowych i zagranicznych linii telefonicznych. 

Brak węgla oznaczał przestoje w zakładach pracy. Do pomocy wezwano wojsko.

- Już 10 lutego Głos Poranny pisał: "Zakładom żyradowskim zatrudniającym około 3,5 tysiąca robotników grozi przerwa z powodu braku węgla, którego dowóz z powodu silnych mrozów i zamieci śnieżnych zmniejszył się do minimum". Nie inaczej było również w zakładach chodakowskich czy boryszewskich, jeśli chodzi o dzisiejszy Sochaczew. Celem udrożnienia transportu węgla do walki z zimą skierowany, jak to zwykle bywa, Wojsko Polskie -

- mówi nasz lokalny historyk.

Dodatkowo pojawiły się problemy z dostępnością żywności.

- Te problemy były widoczne na barach stolicy, ale i z Sochaczewa całkowicie zniknęły jakiekolwiek jarzyny. Zapasy albo przemarzły, albo nie było jak ich dowieźć - 

- podaje Bogusław Kwiatkowski.

Srogie zimy odnotowano też w latach 1939/40 czy 1962/63.

Cała audycja do wysłuchania TUTAJ.

Zdjęcie ilustracyjne z okresu międzywojennego z archiwum Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą.

(JL)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tusochaczew.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%