Zamknij

Z perkusji za kierownicę, rozmawiamy z Mateuszem Panasiukiem

Oskar Tomczyk 20:20, 07.03.2026 Aktualizacja: 20:30, 07.03.2026
Skomentuj Z perkusji za kierownicę, rozmawiamy z Mateuszem Panasiukiem

Muzyka była jego pierwszą pasją, ale dziś coraz więcej miejsca w jego życiu zajmuje motorsport. Sochaczewianin - Mateusz Panasiuk, kierowca driftingowy i początkujący zawodnik cross-country – opowiada o świecie rajdów, pracy w zespole rajdowym i doświadczeniach z trwającego trzy tygodnie rajdu w Afryce.

 

Na początek powiedz – co tak naprawdę Cię „jara”? Co jest Twoją największą pasją?

Muzyka była moją pasją właściwie przez całe życie. Z czasem jednak pojawił się drugi kierunek, który dojrzewał gdzieś w środku – motorsport. Dziś mogę powiedzieć, że jestem kierowcą driftingowym i początkującym kierowcą cross-country. Krótko mówiąc: pasjonują mnie samochody, zwłaszcza szybkie samochody.

 

Co sprawia, że motorsport tak wciąga?

Zastanawiałem się nad tym, bo w motorsporcie jest wiele rzeczy, które przyciągają uwagę. Każdy z nas odwraca głowę za głośnym samochodem czy amerykańskim klasykiem jadącym ulicą. Wiele osób ogląda wyścigi Formuły 1 albo rajdy WRC.

Doszedłem jednak do wniosku, że najbardziej fascynuje mnie możliwość bycia częścią tego świata. W motorsporcie możesz decydować o wielu rzeczach – budujesz swój samochód, wybierasz styl jazdy, a nawet dziedzinę, w której chcesz się rozwijać, bo motorsport ma wiele różnych odłamów.

Do tego dochodzi cała otoczka: ludzie, zespoły, firmy produkujące części, technologie, filmy, wywiady, ogrom wiedzy. To świat, w którym można się naprawdę zatracić.

 

Czyli nie chodzi tylko o samą jazdę samochodem?

Skłamałbym, gdybym powiedział, że chodzi wyłącznie o prowadzenie auta. Oczywiście jest moment, który jest wyjątkowy – kiedy wsiadasz do przygotowanego samochodu na zawodach. Masz zespół mechaników, wszyscy pracują nad autem, a Ty wsiadasz, zapinasz pasy, odpalasz silnik i nagle zostajesz sam ze sobą. Wtedy skupiasz się już tylko na jeździe.

 

Próbujesz to porównywać do występowania na scenie? W końcu muzyka była Twoją pierwszą pasją.

Tak, próbowałem znaleźć takie porównanie. Jestem perkusistą, więc zawsze grałem w zespole. Na scenie masz obok siebie innych muzyków – tworzysz z nimi interakcję, czy to w jazzie, gdzie improwizujesz, czy w muzyce popowej, grając koncert.

W rajdach jest inaczej. Kiedy stajesz na linii startu, jesteś zdany tylko na siebie – na swoje decyzje, umiejętności i refleks. Wszystko zależy od Ciebie.

 

Pewnie towarzyszy temu ogromna adrenalina.

Adrenalina oczywiście jest, ale paradoksalnie nie odczuwam jej aż tak mocno. Pojawia się stres, ale potrafię go opanować. Największe emocje pojawiają się raczej wtedy, gdy robię coś po raz pierwszy.

 

Masz przykład takiej sytuacji?

Na przykład podczas Morocco Desert Challenge, kiedy jechałem z Magdaleną Zając w rajdówce cross-country. Moim zadaniem była nawigacja. W pewnym momencie wylecieliśmy z wydmy przy prędkości około 120 km/h. Siedziałem w kokpicie zapięty w sześciopunktowe pasy i praktycznie nie widziałem nic poza tabletem z trasą. To było naprawdę niesamowite doświadczenie.

Podobnie było z moim pierwszym driftingiem. Kiedy kupowałem samochód kilka lat temu, kolega zabrał mnie na jazdę testową. Zrobiliśmy kilka rond w kontrolowanym poślizgu i pamiętam, że byłem kompletnie oszołomiony. Pomyślałem wtedy: „Wow, naprawdę można tak jeździć”.

Z czasem jednak takie rzeczy przestają aż tak szokować. Zaczynasz bardziej doceniać wyniki – dobry czas przejazdu albo fakt, że potrafisz dorównać komuś dużo bardziej doświadczonemu. Emocje są nadal, ale rozkładają się inaczej.

 

Rozmawiamy chwilę po Twoim powrocie z Afryki. Można powiedzieć, że niemal prosto stamtąd trafiłeś do studia Radia Sochaczew.

Dokładnie. Prywatnym śmigłowcem od sponsora – oczywiście żartuję, ale rzeczywiście wróciłem dosłownie chwilę temu.

 

Co robiłeś w Afryce? To także było związane z motorsportem?

Tak. Pracuję jako media manager w ProXCars TME Rally Team. Z zespołem współpracuję już ponad rok. W tym czasie miałem okazję być na wielu rajdach cross-country i rajdach maratońskich w Europie. Tym razem polecieliśmy do Afryki na rajd Africa Eco Race.

To wydarzenie organizowane przez Francuzów i często nazywane jest „królową rajdów”, ponieważ odbywa się w dużej mierze po historycznej trasie dawnego Rajdu Dakar.

 

Czy rzeczywiście jest aż tak trudny?

Nie startowałem w nim jako kierowca, więc mówię z perspektywy obserwatora. Jako media często wjeżdżaliśmy na trasę i byliśmy bardzo blisko tego, co działo się podczas rajdu.

Nie powiedziałbym, że jest trudniejszy od współczesnego Dakaru, ale na pewno jest ekstremalny. Sam wyjazd był bardzo wymagający, choćby dlatego, że trwał prawie trzy tygodnie.

 

Czyli trzy tygodnie w Afryce?

Tak. Rajd rozpoczął się w Maroku, później trasa prowadziła przez Mauretanię, a finał odbył się w Dakarze w Senegalu.

Maroko znałem już z ubiegłego roku i naprawdę polecam ten kraj każdemu, kto chciałby zobaczyć Afrykę. To bardzo cywilizowane miejsce z przepięknymi krajobrazami. Kiedy jechaliśmy przez góry Atlas, a w samochodzie leciała muzyka z filmów o rajdach, miałem momentami ciarki.

Co ciekawe, pierwszego dnia spotkała nas rzecz zupełnie niespodziewana – śnieg.

 

Śnieg w Afryce?

Tak, dokładnie. Najpierw w Tangerze dopadły nas ogromne ulewy i powodzie, a później na pierwszym etapie trasa była zasypana śniegiem. W efekcie pierwszy etap rajdu został odwołany, bo po prostu nie dało się przejechać trasy.

Także rajd w Afryce, który miał być pełen słońca i pustyni, przywitał nas zimową aurą.

 

Kiedy zaczęła się ta „prawdziwa Afryka”?

Dopiero w Mauretanii. Tam wszystko wygląda zupełnie inaczej. To kraj znacznie biedniejszy i mniej rozwinięty niż Maroko.

Pierwsze, co mnie uderzyło, to ogromna ilość śmieci. Wyobraźcie sobie te wszystkie piękne obrazy Afryki z podręczników geografii – pustynię, baobaby, niesamowite krajobrazy – ale jakby ktoś nałożył na to filtr „plastik”.

Często zjeżdżaliśmy z głównej drogi kilkadziesiąt kilometrów w głąb pustyni, bo tam znajdował się obóz rajdu. I nawet w takich miejscach można było znaleźć opakowania po batonach czy plastikowe butelki. To było dla mnie naprawdę duże zaskoczenie.

 

Jak wygląda Twoja praca podczas takiego rajdu?

Są właściwie dwa modele pracy dla mediów. Fotograf lub operator może być zatrudniony przez organizatora rajdu. Wtedy dostaje transport w konkretne miejsca na trasie, robi zdjęcia albo nagrania, wraca do obozu, obrabia materiał i wysyła go do mediów.

Moja praca wygląda trochę inaczej. Sam wybieram miejsca, z których nagrywamy materiały. Mieliśmy drugi samochód – Jeepa – którym jeździłem razem z naszym szefem zespołu, Adamem. Często pomagał mi również przy nagrywaniu.

To wcale nie jest proste, bo rajdówka pojawia się w danym miejscu dosłownie na kilka sekund. Jeśli chcesz uchwycić dobry moment, musisz bardzo dobrze zaplanować lokalizację.

Na początku próbowałem podpytywać francuskich fotografów o dobre miejscówki – czasem nawet przekonywałem ich do tego piwem. Ale szybko okazało się, że w wielu miejscach trzeba jechać przez ogromne wydmy. Kiedy zobaczyłem jedną z nich – wysoką niemal jak blok – uznałem, że nie ma sensu ryzykować zakopania się na środku pustyni.

 

Czyli dużo improwizacji?

Dokładnie. Sam wyszukuję miejsca, nagrywam materiały i przygotowuję codzienne relacje z rajdu. Staramy się pokazywać ten świat od kuchni – nie tylko perfekcyjnie zmontowane filmy, ale też codzienne kulisy.

Pokazujemy transport, obozy rajdowe, miejsca, przez które przejeżdżamy, a także sytuacje, które wydarzą się po drodze. Czasem ktoś się zakopie, czasem zepsuje się ciężarówka albo ktoś nie dojedzie do mety etapu. W rajdzie naprawdę wiele rzeczy może się wydarzyć.

 

Jak rozumiem motosport do dla Ciebie wyjątkowa przygoda. 

Motorsport to nie tylko jazda samochodem. To ludzie, emocje, wyzwania i miejsca, do których normalnie pewnie nigdy bym nie trafił.

 

Bardzo dziękuję za spotkanie. 

Bardzo dziękuję Oskar.

 

Artykuł na podstawie audycji "Zajarani" wyemitowanej na antenie Radia Sochaczew 5.03.2026 roku. 

Całej rozmowy możecie wysłuchać:

TUTAJ

 

 

(Oskar Tomczyk)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tusochaczew.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%