„Jak mogę ci pomóc? Co mogę dla ciebie zrobić?” – to pytania, które często ratują życie drugiemu człowiekowi – przekonywał Michał Wiśniewski podczas spotkania z uczniami „Osiemdziesiątki”.
[FOTORELACJA]16748[/FOTORELACJA]
Michał Wiśniewski, lider zespołu Ich Troje, wokalista, a dla wielu ikona popkultury, był gościem Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Praktycznego. Spotkał się z młodzieżą, by porozmawiać o hejcie.
Spotkanie odbyło się w poniedziałek 23 lutego. Uczestniczyli w nim uczniowie klas trzecich i czwartych. Pomysłodawczynią zaproszenia znanego artysty była przewodnicząca Rady Rodziców. Jej inicjatywa zyskała uznanie dyrekcji oraz menedżera artysty.
– Mam 54 lata i jestem przede wszystkim ojcem – tak przedstawił się młodzieży na początku rozmowy. – Mam sześcioro dzieci. O hejcie wiem bardzo dużo, ponieważ całe życie się z nim mierzę. Towarzyszy mi od dzieciństwa. W wieku 2 lat zostałem zabrany z domu rodzinnego – miałem wyjątkowo trudne dzieciństwo. Mam piątą żonę. Chcę być szczęśliwy, ale trudno być szczęśliwym w związku ze mną, bo moje życie jest szeroko komentowane. Nie jestem dumny z tego, jak potoczyło się moje życie. Negatywne doświadczenia pozostawiły ślad w mojej psychice i psychice moich dzieci.
Mówiąc o hejcie, z którym każdy z nas się spotyka, zachęcał do akceptowania innych, bo każdy z nas jest inny. Trzeba szanować odmienności i nade wszystko okazywać tolerancję.
– W każdej szkole są grupy, które kierują się mową nienawiści. Hejtowano mnie za to, że miałem lepsze stopnie, że byłem chłopakiem z domu dziecka. Nawet z powodu czerwonych włosów spadła na mnie fala krytyki. Poszedłem do fryzjera, żeby ufarbować włosy na niebiesko, ale ponieważ nie było takiej farby, zrobiono mi czerwone – i tak już zostało. Nazwano mnie odmieńcem.
Jesteśmy hejtowani ze względu na wygląd, zachowanie czy poglądy. Świat się zmienia, jest coraz bardziej wielokulturowy i nie da się wszystkich „wyrzucić” z naszego kraju. Przez cztery lata byłem Polakiem mieszkającym w Niemczech 🇵🇱🇩🇪 – tam również doświadczałem niechęci, choć pojęcie hejtu jeszcze wtedy nie funkcjonowało. Zjawisko jednak istniało.
Stereotypy, uprzedzenia i nietolerancja – to podłoże hejtu. Ktoś jest inny, ale to nie znaczy, że nie można się z nim porozumieć. Najważniejsze jest okazywanie szacunku drugiemu człowiekowi.
– Hejt jest wymierzony w drugą osobę. Jeśli ktoś chce, „na każdego znajdzie sposób”. Siedzicie przed komputerem i to od was zależy, co napiszecie o swoim koledze. Jeśli jest introwertykiem, nigdy nie powie wam o swoich problemach. Hejt wynika z frustracji, zawiści i braku empatii. Nie każdy musi kochać wszystkich, ale każdy powinien szanować drugiego człowieka –
- mówił artysta.
Wspominał również trudne momenty ze swojego życia.
– W najlepszych czasach zarobiłem fortunę i wszystko straciłem. W takich sytuacjach potrzebne jest wsparcie innych ludzi. Jeśli go nie otrzymasz, możesz upaść. Od 30 lat odwiedzam domy dziecka. Każdego roku około 20 takich miejsc. Dzieci, które nie mają własnego domu, szczególnie potrzebują wsparcia. Nie każdy potrafi pomagać wielkimi gestami, ale czasem wystarczy podać rękę i porozmawiać. Rozmowa to klucz do porozumienia. Nie każdy jest na tyle silny, by samodzielnie poradzić sobie z hejtem.
Spotkanie trwało około dwóch godzin. Na zakończenie odbyła się sesja fotograficzna. Artysta chętnie pozował do zdjęć i przesyłał pozdrowienia dla rodziców, dziadków oraz rodzeństwa uczniów.
Choć swoje największe sukcesy odnosił w latach 90., wciąż pozostaje postacią rozpoznawalną. Dla wielu uczniów jest idolem ich rodziców, a nawet dziadków. Spotkanie pokazało, że można budować międzypokoleniowe mosty.
Grażyna Bolimowska-Gajda
0 0
"autorytet"
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tusochaczew.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz