Zamknij
REKLAMA

60 pożarów traw w powiecie. Śmiech podpalaczy na skarpie

14:16, 14.03.2019 | MF/JW
REKLAMA
Skomentuj

No właśnie – podpalacz. I strażacy, i policjanci przyznają, że za pożarami często stoją nie właściciele pól, lecz młodzi chuligani, czasami też notoryczni piromani. W ostatnią niedzielę to za ich sprawą płonęły łąki nad Bzurą w Sochaczewie, ogień sięgał półtora metra wysokości (pogorzelisko na zdjęciu). Jak opowiadali świadkowie, to prawdopodobnie właśnie młodzi podpalacze stali na wysokiej skarpie obok i ze śmiechem przyglądali się akcji gaśniczej.

 

- Strażak słysząc, że nadchodzi wiosna, od razu ma na myśli pożary traw, pozostałości roślinnych i krzaków. W tym roku podejmowaliśmy już prawie 60 interwencji w związku z takimi zdarzeniami – mówi Rafał Krupa, oficer prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej.

Oficera Krupę pytamy, z czego wynika ten problem. Jedna przyczyna wydaje się oczywista.

- Jest to jakaś zaszłość historyczna. W Polsce od wielu dekad panuje przekonanie, że po wypaleniu pól gleba się użyźni. A jest wręcz odwrotnie. Naukowcy dowodzą, że wypalanie pogarsza jakość gleby i przyczynia się do wyniszczenia organizmów, które mają na nią pozytywny wpływ.

Ale umierają też zwierzęta, zające, sarny, ptaki.

- Giną małe organizmy żyjące w glebie, ale też giną większe zwierzęta, strażacy bardzo często odnajdują je martwe w gaszonych zaroślach. Często też znajdujemy gniazda z ptasimi jajami lub pisklętami. Z powodu zadymienia zwierzęta tracą orientację i w wyniku wysokiej temperatury albo nawet samego dymu tracą życie.

Każdy pożar zaczyna się od małego płomienia. Ale szybko potrafi rozwinąć się w gigantyczny żywioł. Wszystko zależy od pogody. Zagrożenie wzrasta wraz z siłą wiatru.

- Przy wysokich zaroślach i silnych porywach taki pożar może się rozprzestrzeniać z prędkością biegnącego człowieka. To doskonale uzmysławia nam, że osoba, która znajdzie się w zasięgu takiego pożaru, może po prostu nie zdążyć uciec. I to pokazują statystyki. Każdego roku w wyniku pożarów traw ginie dziesięć osób. Kilka lat temu u nas na Mazowszu podczas gaszenia takiego pożaru zginął strażak ochotnik. Ogień potrafi też zabić samych podpalaczy. Bo pożar jest zjawiskiem nieprzewidywalnym. Podpalacz, podkładając ogień, nigdy nie jest w stanie przewidzieć, jak sytuacja się rozwinie, gdzie ten pożar zawędruje, często może zaskoczyć jego samego, powodując tragiczne skutki.

No właśnie – podpalacz. I strażacy, i policjanci przyznają, że za pożarami często stoją nie właściciele pól, lecz młodzi chuligani, czasami też notoryczni piromani. W ostatnią niedzielę to za ich sprawą płonęły łąki nad Bzurą w Sochaczewie, ogień sięgał półtora metra wysokości (pogorzelisko na zdjęciu). Jak opowiadali świadkowie, to prawdopodobnie właśnie młodzi podpalacze stali na wysokiej skarpie obok i ze śmiechem przyglądali się akcji gaśniczej.

Osobnym zjawiskiem są pożary powstające w trakcie porządkowania gospodarstw.

- Właściciele spalają uschniętą roślinność czy gałęzie bezpośrednio przy zabudowaniach. W ramach wiosennych porządków. Musimy pamiętać o jednym. Żaden przepis nie zabrania rozpalenia ogniska w bezpiecznej odległości od lasu, przynajmniej sto metrów, i w rozsądnej odległości od zabudowań. Ale mówimy o ognisku. Inny przepis mówi, że wypalanie pozostałości roślinnych na polach jest po prostu całkowicie zabronione.

Przypominamy, że podpalanie jest karalne. W najłagodniejszym scenariuszu za wzniecenie na polu ognia można otrzymać mandat wartości kilkuset złotych. Jeśli pożar zagrozi zabudowaniom, mieniu o wielkich rozmiarach, jak lasy, a wreszcie ludziom (na przykład kierowcom, gdy ogranicza widoczność na pobliskiej drodze), taka osoba może trafić na kilka lat do więzienia.

- Za naruszenie przepisów przeciwpożarowych grożą surowe sankcje: Art. 82, § 1 ustawy z dnia 20 maja 1971r. kodeksu wykroczeń (Dz. U. z 2018 r., poz.618, z późn. zm.) – kara aresztu, grzywny lub nagany, której wysokość w myśl art. 24, § 1 kw może wynosić od 20 do 5000 zł. Art. 163. § 1 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. kodeks karny (tj. Dz. U. z 2018 r. poz. 1600, z późn. zm.) stanowi: „Kto sprowadza zdarzenie, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, mające postać pożaru, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10”. Dodatkowe sankcje zagrażają osobom, które doprowadziły do czyjejś śmierci: kara nawet do 12 lat więzienia – informuje Komenda Powiatowa Policji w Sochaczewie.

Jedyna dobra wiadomość w tym temacie jest taka, że liczba pożarów traw mimo wszystko sukcesywnie spada, na co wpływ mają między innymi wszelkie akcje uświadamiające. Miejmy nadzieję, że kiedyś dojdziemy w tej materii do zera.

 

(MF/JW)
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© tusochaczew.pl | Prawa zastrzeżone